Seks w wodzie - poradnik na lato. Wykład nr. 189

Czy seks w wodzie to dobry pomysł? Czy woda działa jak lubrykant? Czy w wodzie można zajść w ciążę? Co warto wiedzieć o seksie w basenie, jeziorze i morzu? Dowiedz się więcej i zobacz nasz wykład na Uniwersytecie Sexhshop.com.pl!




Wyobraź sobie gorący letni dzień, plusk wody i Wasze splecione ciała zanurzone w chłodnej toni... Seks w wodzie brzmi jak scena z filmu – kusząca mieszanka namiętności i wakacyjnej przygody. Nic dziwnego, że wiele par marzy o miłosnych igraszkach pod prysznicem, w basenie czy w morskich falach. Zanim jednak wskoczycie razem do wody, warto wiedzieć, co zrobić, by ta fantazja zamieniła się w przyjemną rzeczywistość, a nie w serię nieprzyjemnych niespodzianek. Oto ekspercki poradnik, który krok po kroku przeprowadzi Was przez tajniki seksu w wodzie – zdradzimy sposoby, triki, a także potencjalne dyskomforty i zagrożenia. Dowiecie się, jak zadbać o bezpieczeństwo, uniknąć rozczarowań i maksymalnie wykorzystać uroki wodnych uniesień. Zanurzmy się zatem w temat!


Seks w wodzie – brzmi gorąco, ale czy naprawdę jest tak prosto?

Choć wizja seksu w wodzie wydaje się niezwykle kusząca – jak scena z romantycznego filmu – rzeczywistość potrafi zaskoczyć. I to nie zawsze pozytywnie. Woda, choć zmysłowa, bywa zdradliwa: może wysuszać naturalne nawilżenie, utrudniać penetrację, zwiększać ryzyko otarć, a nawet infekcji. Do tego dochodzą techniczne wyzwania – śliskie powierzchnie, brak stabilności, ograniczony komfort.

Ale spokojnie – nie po to czytasz ten tekst, żeby się zniechęcać! Seks w wodzie to jak każda przyjemność – najlepszy wtedy, gdy podejdziesz do niego z głową, fantazją i dobrym przygotowaniem. I my Ci w tym pomożemy.




Seks w wodzie: zalety, które kuszą

  • Poczucie lekkości i nowe pozycje. Woda zmniejsza odczuwanie ciężaru ciała, dzięki czemu partnerzy czują się lżejsi i mogą pozwolić sobie na pozycje, które na lądzie byłyby trudne do wykonania. Unoszenie partnerki czy eksperymentowanie ze stanami nieważkości staje się dużo łatwiejsze – to jak erotyczna zabawa grawitacją!

  • Więcej pewności siebie. Jeśli krępujesz się pewnych mankamentów swojego ciała, woda może okazać się sprzymierzeńcem. Rozproszone w wodzie światło i lekka bryła ciała pod powierzchnią sprawiają, że kompleksy znikają z pola widzenia, a Ty możesz poczuć się swobodniej. To trochę jak naturalny filtr upiększający – pozwala skupić się na przyjemności zamiast na niepotrzebnych zahamowaniach.

  • Zmysłowe doznania rodem z filmu. Mokra skóra lśniąca w słońcu czy pod strumieniem wody wygląda niezwykle ponętnie – nie bez powodu sceny miłosne w wodzie pojawiają się w kinie tak często. Woda zwiększa też poślizg dłoni i całego ciała, potęgując odczucia dotykowe. Delikatne fale lub strumienie wody mogą dodatkowo stymulować ciało (np. ciepłe bąbelki w jacuzzi czy prysznic skierowany na wrażliwe miejsca).

  • Orzeźwienie w upale i dreszczyk emocji. Latem seks w wodzie to świetny sposób na połączenie namiętności z ochłodą. Wejście do chłodnej wody w trakcie miłosnych uniesień dostarcza przyjemnego kontrastu i może wręcz zwiększyć intensywność doznań. Dodatkowo sam element spontaniczności i pewnego "zakazanego owocu" – bo seks poza sypialnią, w nietypowych okolicznościach – bywa ekscytujący. Świadomość, że robicie coś nietypowego (zwłaszcza jeśli to publiczna plaża czy basen po godzinach) podnosi poziom adrenaliny i podniecenia.




Woda to nie lubrykant – zadbaj o nawilżenie

Choć mogłoby się wydawać, że skoro Wasze ciała są mokre, to wszystko będzie doskonale “ślizgać się” w wodzie, rzeczywistość bywa odwrotna. Woda (zarówno chlorowana, słona, jak i ta z kranu) nie działa jak lubrykant – przeciwnie, wypłukuje naturalne nawilżenie pochwy, przez co tarcie może być większe, a penetracja mniej komfortowa. Dlatego podczas wodnych igraszek kobieta może odczuć suchość i dyskomfort, mimo że jest pod wodą.

Jak temu zaradzić? Kluczem jest dodatkowe nawilżenie z zewnątrz. Niestety lubrykanty na bazie wody odpadają – w wodzie ich efekt znika praktycznie od razu. Zamiast tego sięgnij po lubrykant silikonowy. Żele intymne na bazie silikonu są wodoodporne – tworzą na skórze warstwę, która nie rozpuszcza się w wodzie, dzięki czemu zapewniają  poślizg nawet podczas długiej kąpieli. Taki lubrykant silikonowy to najlepszy przyjaciel kochanków w wannie czy basenie – zapobiegnie bolesnym otarciom i pozwoli skupić się na rozkoszy.

Warto pamiętać, że lubrykant silikonowy może różnie zachowywać się w połączeniu z prezerwatywą. W związku z tym równie dobrym wyborem będzie żel hybrydowy, stanowiący połączenie wody i silikonu. Co prawda nie zapewni tak długiej funkcji poślizgowej jak jego silikonowy odpowiednik, ale na pewno okaże się lepszym rozwiązaniem niż klasyczne, wodne żele. 



Antykoncepcja w wodzie – czy można zajść w ciążę?

A co z ciążą? Krąży mit, że seks w wodzie chroni przed zapłodnieniem, bo woda wypłucze plemniki albo chlor je zabije. Warto jednak wiedzieć, że jeśli dochodzi do wytrysku w pochwie, zajście w ciążę jest możliwe niezależnie od tego, czy kochacie się w łóżku, w basenie czy w morzu – woda w żaden sposób nie neutralizuje spermy. Plemniki są na tyle szybkie i sprytne, że jeśli ejakulacja nastąpi wewnątrz, to znajdą drogę do celu zanim woda mogłaby im przeszkodzić. Dlatego nie rezygnujcie z zabezpieczenia tylko dlatego, że przenieśliście amory do wody.

Najbardziej oczywistym wyborem są prezerwatywy – i jak najbardziej można ich używać również w wodzie. Trzeba jednak pamiętać o kilku zasadach. Po pierwsze, należy założyć prezerwatywę zanim zanurzycie się w wodzie – próba założenia gumki na mokrego członka może skończyć się frustracją i uszkodzeniem prezerwatywy. Po drugie, uważajcie na chlor i chemię basenową oraz kosmetyki do kąpieli. Chlorowana woda osłabia strukturę lateksu – prezerwatywa staje się mniej wytrzymała i może łatwiej pęknąć. Podobnie działają olejki do kąpieli czy mydła obecne w wodzie – mogą naruszyć materiał prezerwatywy.

Wreszcie, sama woda to dla prezerwatywy dodatkowe wyzwanie: zmniejsza tarcie między nią a skórą, przez co może się zsunąć w trakcie seksu. Aby zminimalizować to ryzyko, dobrze dobrany rozmiar i wspomniany wcześniej lubrykant silikonowy lub hybrydowy (który nie osłabi lateksu) będą Waszymi sprzymierzeńcami. W skrócie: ciąża w wodzie jest możliwa, więc stosujcie antykoncepcję tak samo jak zawsze, a prezerwatyw używajcie z głową – wtedy spełnicie fantazje bez stresu.



Infekcje i podrażnienia – niewidoczne zagrożenia

Seks w wodzie może być ekscytujący, ale warto pamiętać również o kwestiach zdrowotnych. Woda – zwłaszcza stojąca lub intensywnie użytkowana przez wiele osób – może kryć w sobie bakterie i grzyby, które niepostrzeżenie zakłócą Waszą sielankę. Niestety, ciepłe i wilgotne środowisko to wymarzona wylęgarnia dla drobnoustrojów. Baseny i jacuzzi publiczne pełne są mikroorganizmów – nawet przy dobrym chlorowaniu pewne zarazki mogą przetrwać i tylko czekają, by wywołać infekcję intymną.

Podobnie naturalne zbiorniki jak jezioro czy rzeka – żyją tam całe ekosystemy bakterii i grzybów, które w kontakcie z błonami śluzowymi mogą spowodować np. infekcję dróg moczowych lub pochwy. Słona woda morska bywa nieco bezpieczniejsza pod względem bakterii, ale za to może podrażniać delikatne okolice intymne (zwłaszcza jeśli macie drobne otarcia) – sól połączona z tarciem to przepis na szczypanie i pieczenie. Również chemikalia basenowe (chlor) nie pozostają bez wpływu – potrafią zaburzyć naturalne pH i wywołać podrażnienia śluzówki czy skóry.

Czy to znaczy, że w ogóle lepiej nie kochać się w wodzie? Niekoniecznie – wystarczy zachować zdrowy rozsądek. Najbezpieczniejsza dla zdrowia będzie czysta woda we dwoje, czyli np. wanna lub prywatne jacuzzi, które możecie przedtem sami napełnić świeżą wodą, albo szybki numerek pod prysznicem. Unikacie w ten sposób bakterii obecnych w publicznych miejscach. Jeśli jednak kusi Was seks w hotelowym basenie czy w morzu, może warto poprzestać tam na grze wstępnej, a finał przenieść jednak do łóżka lub na suchy ląd. Lekarze podkreślają też, że woda nie chroni przed chorobami wenerycznymi – jeśli partner jest nosicielem wirusa (np. HIV, HSV) lub bakterii (np. chlamydii), to sam fakt kochania się w wodzie w żaden magiczny sposób Was nie zabezpieczy. Ryzyko przeniesienia chorób płciowych jest takie samo, jak przy seksie na lądzie.

Jak się zabezpieczyć przed infekcjami po wodnych figlach? Higiena przede wszystkim. Po zakończeniu erotycznych zabaw weźcie prysznic i podmyjcie się łagodnym środkiem intymnym, aby spłukać z siebie chlor, sól czy ewentualne bakterie z wody. Kobietom zaleca się również oddanie moczu po stosunku – to pomaga oczyścić cewkę i zapobiega zakażeniom układu moczowego.

Jeżeli macie skłonność do podrażnień, być może warto zastosować po wszystkim żel łagodzący lub probiotyk ginekologiczny, aby przywrócić równowagę mikroflory. Nie zaszkodzi też dzień lub dwa obserwować swojego organizmu – gdyby pojawiło się pieczenie, świąd lub nietypowa wydzielina, lepiej od razu wdrożyć leczenie niż czekać. Na szczęście, przy zachowaniu ostrożności, seks w wodzie może obyć się bez nieprzyjemnych skutków ubocznych – tysiące par robią to co lato i żyją! Wystarczy pamiętać o czystości i podstawowych zasadach bezpieczeństwa.



Jak kochać się w wodzie – 5 porad na udany (i bezpieczny) seks

Wodne igraszki mogą dać masę frajdy, pod warunkiem, że podejdziecie do tematu z odrobiną przygotowania. Oto 5 kluczowych zasad, które warto mieć z tyłu głowy, planując seks w wodzie:

  • Nawilżenie to podstawa. Woda was nie nawilży – zabierzcie ze sobą lubrykant silikonowy lub hybrydowy, aby zapewnić odpowiedni poślizg. Kilka kropel żelu intymnego przed zanurzeniem się sprawi, że unikniecie bolesnych otarć i dyskomfortu. Lubrykant utrzyma efekt nawet po zanurzeniu, w przeciwieństwie do zwykłego na bazie wody.

  • Prezerwatywa? Tylko na suchym członku! Załóżcie ją zanim wejdziecie do wody. Pod wodą nie tylko trudno go poprawnie założyć, ale też istnieje ryzyko, że się zsunie. Unikajcie też kontaktu prezerwatywy z olejkami do kąpieli czy dużą ilością mydła – takie substancje mogą uszkodzić lateks i obniżyć skuteczność zabezpieczenia.

  • Wybierzcie stabilne miejsce i uważajcie na poślizg. Mokre powierzchnie są bardzo śliskie – łatwo o upadek czy kontuzję, jeśli stracicie równowagę. Dlatego pod prysznicem połóżcie matę antypoślizgową lub ręcznik, a w basenie trzymajcie się strefy, gdzie możecie stanąć (np. brodzik, schodki) dla lepszej stabilizacji. W ferworze namiętności nietrudno o uderzenie się o krawędź basenu czy poślizgnięcie na kafelkach – ostrożność pozwoli Wam cieszyć się sobą bez wizyty na pogotowiu.

  • Uważajcie na temperaturę wody. Zbyt zimna woda może szybko ostudzić zapał – dosłownie. Ochłodzenie organizmu utrudnia mężczyźnie utrzymanie erekcji i obniża odczuwanie bodźców. Z kolei bardzo gorąca woda (np. w jacuzzi) w połączeniu z aktywnością fizyczną grozi przegrzaniem, zawrotami głowy, a nawet omdleniem. Idealnie, gdy woda ma przyjemną, ciepłą temperaturę, ale nie parzy – wtedy mięśnie są rozluźnione, a doznania najpełniejsze.

  • Po zabawie – higiena. Po zakończonym seksie w wodzie zadbajcie o higienę. Opłuczcie intymne miejsca czystą wodą (lub delikatnym żelem), by usunąć chlor, sól czy resztki lubrykantu. Kobiety powinny też skorzystać z toalety (oddanie moczu) w ciągu kilkunastu minut po stosunku – to pomoże wypłukać ewentualne bakterie z cewki moczowej. Taki rytuał po seksie to dobry nawyk, który zmniejsza ryzyko infekcji i pozwoli Wam wspominać tylko przyjemne aspekty wodnych figli.




Seks w basenie – spełnienie fantazji czy prosta droga do kłopotów?

Wiele osób pierwsze skojarzenie z seksem w wodzie ma właśnie z basenem – może prywatnym w ogródku, a może nocnym po kryjomu na publicznej pływalni. Sceny miłosne w basenie wyglądają niesamowicie podniecająco w filmach, ale jak to jest w rzeczywistości?

  • Plusy: woda w basenie jest zazwyczaj przyjemnie chłodna, więc świetnie chłodzi rozgrzane ciała; głębokość można dobrać pod siebie (brodzik vs głębia); no i ta adrenalina, jeśli jest cień szansy, że ktoś Was zobaczy...

  • Minusy jednak są poważne: chlor i ryzyko infekcji, problemy z prezerwatywą, oraz kwestia prawna.


  • Po pierwsze, bezpieczeństwo i prywatność. Jeśli macie własny basen – gratulacje, możecie spełnić fantazję niemal bezkarnie. Pamiętajcie tylko, by po takiej atrakcji skorygować poziom chloru (ciała w wodzie = dodatkowe zanieczyszczenia).


    Natomiast seks w publicznym basenie jest zdecydowanie odradzany. Nie dość, że baseny są monitorowane i uprawianie w nich seksu jest po prostu zabronione (grozi Wam co najmniej usunięcie z obiektu, a potencjalnie i odpowiedzialność za naruszenie przepisów lub zgorszenie publiczne), to jeszcze narażacie innych korzystających na kontakt z Waszymi płynami ustrojowymi – a to już niehigieniczne. Zostawmy więc publiczne pływalnie do pływania, a erotyczne fantazje realizujmy tam, gdzie nikogo postronnego nie narazimy na widoki czy bakterie.

  • Po drugie, pozycje i wygoda. W basenie łatwo odpłynąć... dosłownie, więc potrzebujecie punktu podparcia. Najlepiej kochać się przy brzegu basenu albo na podwodnych schodkach – macie wtedy stabilność i coś, o co można się oprzeć. Świetnie sprawdzą się pozycje od tyłu, gdy partnerka trzyma się brzegu, a partner wchodzi od tyłu; albo klasyczna na jeźdźca, gdy partner siądzie na podwodnej półce lub schodku, a partnerka usiądzie na nim okrakiem. Unikajcie środka basenu, gdzie nie ma za co złapać – chyba że jedno z Was ma naprawdę świetną pływalność i drugie będzie trzymać na rękach (to może być romantyczne uniesienie rodem z tańca w wodzie, ale wymaga siły i balansu). Pamiętajcie o lubrykancie – w basenie jest to absolutny mus, bo chlorowana woda ekspresowo wysusza skórę i śluzówki. Jeśli czujesz pieczenie lub dyskomfort, przerwijcie – to znak, że tarcie jest za duże lub chlor Cię podrażnia.

Seks w basenie potrafi być fantastyczny, bo łączy spełnienie fantazji rodem z filmów i fizyczną przyjemność unoszenia się w wodzie. Trzymajcie się jednak płytkiej wody, zachowajcie ostrożność i prywatność, a będzie to przeżycie, które wspomina się latami!



Seks w morzu lub jeziorze – słona woda, słodka namiętność?

Romantyczny zachód słońca, pustawa plaża i fale muskające Wasze ciała... brzmi jak scena z powieści erotycznej. Seks w morzu albo jeziorze zdecydowanie ma w sobie coś z raju zakazanego – to bliskość natury i poczucie wolności. Ale czy faktycznie jest tak bajkowo?

  • Zalety: niepowtarzalna sceneria, przyjemnie chłodna woda w upalny dzień, ekscytacja faktem, że robicie coś szalonego.

  • Wady: słona woda naprawdę potrafi piec w miejscach intymnych, a w jeziorze łatwo o kontakt z glonami czy błotem; poza tym pojawia się problem legalności i świadków.

  • Uważajcie na sól i inne "dodatki". Woda morska zawiera sól, która działa drażniąco na wrażliwe błony śluzowe. Już po kilku minutach baraszkowania w morzu możecie poczuć nieprzyjemne szczypanie – szczególnie panie, bo delikatna śluzówka pochwy szybko odczuwa obecność soli. Nie jest to najprzyjemniejsze "pieczenie", prawda? Dlatego wielu ekspertów sugeruje: gra wstępna w morzu – tak, ale pełny seks lepiej przenieść na plażę.


    Pod wodą możecie się całować, pieścić, doprowadzić partnerkę niemal na skraj – a kiedy już nie będzie mogła wytrzymać, wynurzcie się i dokończcie na suchym lądzie, np. na rozłożonym ręczniku na plaży. W ten sposób unikniecie największych bolączek penetracji w słonej wodzie, a wciąż wykorzystacie ekscytujące okoliczności. W przypadku jeziora sól co prawda nie gra roli, ale tam z kolei woda często jest mętna, z drobinkami piasku, mułu, czasem wodorostami – nic przyjemnego, gdy to wszystko dostanie się w intymne zakamarki. Dlatego podobnie: pieszczoty w jeziorze owszem, ale finał na brzegu może okazać się lepszym pomysłem. 


  • Ryzyko infekcji. Naturalne akweny pełne są mikroorganizmów (omówione wcześniej). W morzu słony mikroklimat nieco hamuje rozwój bakterii, ale nie czarujmy się – nie jest sterylnie. W jeziorach bywa jeszcze gorzej, bo ciepła stojąca woda sprzyja namnażaniu drobnoustrojów. Jeśli już decydujecie się na seks w takich warunkach, rozważcie profilaktyczne zastosowanie po stosunku globulki z probiotykiem lub środka przeciwgrzybiczego.


  • Legalność i ryzyko bycia przyłapanym. Seks w miejscu publicznym, nawet dość odludnym, w większości krajów (w tym w Polsce) podpada pod paragrafy dotyczące nieobyczajności. Innymi słowy – jak ktoś Was zobaczy i zgłosi, to możecie mieć nieprzyjemności (mandat, a w skrajnych wypadkach zarzut o czyn nieobyczajny).

Seks w morzu lub jeziorze to przygoda dla odważnych. Bywa niesamowicie romantyczna i satysfakcjonująca, jeśli odpowiednio ją zaplanujecie – wybierzecie dobry moment (mało ludzi), zadbacie o bezpieczeństwo i będziecie świadomi ograniczeń (sól, bakterie). W zamian dostaniecie wspomnienie wakacyjnej nocy pod gwiazdami, które może Was do siebie jeszcze bardziej zbliżyć.



Seks w jacuzzi – gorąca przyjemność, gorące ryzyko

Jacuzzi, czyli wanna z hydromasażem, to częsty cel miłosnych manewrów. Nic dziwnego – ciepła woda, intymna przestrzeń, masaż bąbelkami... aż się prosi o małe co nieco. Seks w jacuzzi może być niezwykle relaksujący i zmysłowy, ale ma też parę haczyków, o których warto pamiętać.

  • Temperatura i czas. Gorąca woda (czasem nawet ~40°C) sprawia, że organizm szybko się nagrzewa. Leżąc bez ruchu, czujemy przyjemne rozluźnienie, ale podczas seksu Wasze tętno i ciśnienie krwi i tak rosną – dodajmy do tego wysoką temperaturę otoczenia i łatwo o zawrót głowy czy osłabienie. Zbyt długi seks w jacuzzi może prowadzić do przegrzania organizmu. Dlatego róbcie przerwy – np. usiądź na krawędzi wanny, pozwól ciału odetchnąć chłodniejszym powietrzem. Partnerka może w tym czasie nadal siedzieć w wodzie na partnerze – ona skorzysta z ciepła, Ty złapiesz oddech. Pamiętajcie też o nawadnianiu się – przygotujcie obok butelkę wody do picia. To może brzmieć zabawnie, ale w ferworze uniesień łatwo zapomnieć, że człowiek się poci nawet będąc w wodzie!


  • Bąbelki i dysze – wykorzystaj to! Jacuzzi ma tę przewagę nad zwykłą wanną, że jest wyposażone w dysze wodne i bąbelki powietrza. Te strumienie wody pod ciśnieniem mogą być świetnym urozmaiceniem gry wstępnej i nie tylko. Eksperci radzą wykorzystać hydromasaż do stymulacji stref erogennych – skieruj silny strumień wody np. na łechtaczkę partnerki, zobaczysz, jak może ją to pobudzić. Podobnie partnerka może "posadzić" partnera tak, by strumień masował np. jego jądra. To jak zabawa wodnym wibratorem. Wiele kobiet potwierdza, że potrafi osiągnąć orgazm po prostu przykładając się pod odpowiednim kątem do dyszy jacuzzi – czemu by więc nie skorzystać z takiej opcji podczas Waszych igraszek?


  • Pozycje w jacuzzi. Wanny z hydromasażem zwykle mają wyprofilowane siedziska, co ułatwia przyjęcie wygodnej pozycji. Najpopularniejsze są dwie: ona na górze (partner siedzi lub półleży na siedzisku, partnerka siada na nim okrakiem – woda sięga do piersi, łatwo kontrolować ruchy) oraz na jeźdźca tyłem (partner jak wyżej, a partnerka odwraca się do niego plecami i siada na nim – ta pozycja daje świetny dostęp do piersi partnerki, które partner może masować od tyłu). Można też spróbować pozycji na pieska w wodzie, jeśli jacuzzi jest wystarczająco duże – partnerka klęczy opierając ręce o brzeg wanny, partner wchodzi od tyłu. Tu jednak uwaga na poślizg i to, by nie uderzać biodrami o ściany jacuzzi zbyt mocno. Ogólnie jacuzzi oferuje wygodę – nie musicie walczyć z falami ani z utrzymaniem się na powierzchni. Warto to wykorzystać i nastawić się na dłuższe pieszczoty, może jakieś erotyczne zabawki (o tym za chwilę), a niekoniecznie sprint do finału.


  • Higiena jacuzzi. Jeśli to jacuzzi prywatne, upewnijcie się, że woda jest świeża i czysta. Po seksie zawsze spuśćcie wodę i wyczyśćcie wannę – ciepła woda z resztkami spermy czy płynów ustrojowych to wylęgarnia bakterii. Jeśli korzystacie z jacuzzi hotelowego czy spa, lepiej naprawdę ograniczcie się do pieszczot. Wiele jacuzzi w takich miejscach jest chemicznie uzdatnianych, ale bywa różnie – pamiętajcie, że woda tam nie jest zmieniana po każdej parze. Dochodzi jeszcze kwestia dyskretnych kamer w spa (zdarzają się, by pilnować bezpieczeństwa gości) – więc pełny seks może zostać nagrany, a tego byście nie chcieli. Reasumując: jacuzzi to świetne miejsce na miłość, ale z uwagą na Wasze zdrowie (nie przegrzejcie się!) i higienę. A kiedy poczujecie, że robi się Wam zbyt gorąco – zarówno w pozytywnym, jak i dosłownym sensie – przenieście się na chwilę na suchy ląd, by ostygnąć, po czym... wróćcie do gry albo przenieście się do sypialni na wielki finał.



Seks pod prysznicem – namiętność z filmów w twojej łazience

Seks pod prysznicem to już niemal klasyka – motyw znany z filmów i fantazji, bo jest w nim coś mega zmysłowego: strumienie wody spływające po splecionych ciałach, para na zaparowanej szybie, zapach żelu pod prysznic unoszący się w powietrzu... Któż by nie chciał spróbować? W praktyce jednak kochanie się pod prysznicem potrafi być logistycznym wyzwaniem. Oto, co warto wiedzieć, by przeżyć mokrą przygodę i wyjść z tego cało:


  • Bezpieczeństwo przede wszystkim. Łazienkowe kafelki i brodzik prysznicowy są śliskie, gdy są mokre. Jedna nieuważna sekunda i możecie zaliczyć bolesny upadek. Dlatego koniecznie zainwestujcie w matę antypoślizgową do kabiny prysznicowej (albo połóżcie na dnie ręcznik, który zapewni trochę tarcia pod stopami). Dobrze jest też mieć uchwyt lub poręcz, której można się złapać.


  • Pozycje pod prysznicem. Najpopularniejsza jest na stojąco od tyłu – partnerka opiera ręce o ścianę, pochyla się, partner wchodzi od tyłu i trzyma ją za biodra. Ta pozycja daje stabilność (oboje stoją mocno na nogach, ściana daje oparcie) i głębokość penetracji. Można też spróbować stojącej twarzą w twarz – wtedy dobrze jest, gdy partnerka uniesie jedną nogę i oprze np. na półeczce, brzegu wanny lub biodrze partnera; partner obejmuje ją, dociska do ściany i wchodzi w nią od przodu. Ta opcja wymaga jednak podobnego wzrostu partnerów albo siły u partnera, by przytrzymywać partnerkę. Kolejna możliwość to pozycja na siedząco – jeśli macie wystarczająco miejsca i np. rozkładane krzesełko pod prysznicem. Partner siada, partnerka siada na nim przodem lub tyłem i kochacie się niemal jak na krześle, z tą różnicą, że leje na Was woda. 


  • Mydło i gorąca woda – przyjaciele czy wrogowie? W filmach kochankowie namiętnie namydlają sobie nawzajem ciała podczas seksu. W realu lepiej uważać – większość kosmetyków do kąpieli nie powinna dostać się do pochwy. Mydło czy żel mogą zaburzyć pH i spowodować podrażnienie lub infekcję. Więc o ile namydlanie się nawzajem jako gra wstępna brzmi super, to przed penetracją warto dokładnie spłukać pianę z miejsc intymnych. Co do temperatury wody – nie przesadzajcie z gorącem. Ciepły prysznic rozluźnia, ale zbyt gorący może osłabić erekcję partnera i spowodować zawroty głowy. Dobrze jest zacząć od ciepłej wody, a pod koniec dla orzeźwienia nieco ją ochłodzić – wiele par twierdzi, że taki naprzemienny termiczny bodziec potęguje doznania.

Ogólnie seks pod prysznicem bywa świetnym urozmaiceniem codzienności. Jest też praktyczny – od razu potem możecie się umyć, więc odpada problem sprzątania po. Oczywiście, wymaga odrobiny wprawy i ostrożności, ale z czasem wyrobicie sobie własne patenty. Dla niektórych par wspólny prysznic staje się ulubionym rytuałem, nie tylko seksualnym – to także okazja do czułości, masażu, rozmowy nago pod ciepłą wodą. A stąd już tylko krok do kolejnych eksperymentów...



Seks w wannie – intymna kąpiel we dwoje

Relaksująca kąpiel we dwoje przy świecach, z pianą i kieliszkiem wina – brzmi jak przepis na romantyczny wieczór zakończony czymś więcej. Wanna ma ten plus, że zapewnia stabilność i komfort siedzenia, więc seks w niej może być łatwiejszy niż pod prysznicem czy w basenie. Jednak i tu czyha parę niespodzianek, na które warto się przygotować.

  • Przestrzeń i wygoda. Przede wszystkim, wanna zazwyczaj bywa dość ciasna dla dwóch dorosłych osób – chyba że macie luksusowy, dwuosobowy model. Musicie się więc dopasować niczym puzzle. Najwygodniejsza pozycja to ta na jeźdźca: jedno z Was (zwykle partner) siedzi oparty plecami o brzeg wanny z wyprostowanymi nogami, a drugie siada na nim okrakiem przodem. Wtedy woda sięga mniej więcej do waszych bioder, reszta ciała jest nad powierzchnią. Ta pozycja pozwala kontrolować głębokość i tempo, a jednocześnie twarze są blisko siebie – można się całować, szeptać czułe słówka. Odmianą jest na jeźdźca tyłem (partnerka siedzi na partnerze plecami do niego) – wtedy kąt penetracji jest inny, a partner może dodatkowo pieścić rękami łechtaczkę partnerki od tyłu. Możecie też spróbować pozycji bocznej: oboje leżycie na boku w wodzie, partner wchodzi od tyłu (coś jak łyżeczki w wannie). To dobra opcja, gdy jesteście zmęczeni – woda Was unosi częściowo, więc odciążacie mięśnie. Minusem jest mniejsza głębokość penetracji i ograniczony ruch. 


  • Temperatura i otoczenie. Podobnie jak w jacuzzi, nie przesadzajcie z gorącą wodą. Ciepła – tak, wrzątek – nie. Jeśli woda zrobi się za ciepła i duszna, możecie się czuć ospali – a nie o to chodzi. Atmosfera jest ważna: zapalcie kilka świec, puśćcie nastrojową muzykę. Wanna sprzyja romantycznej grze wstępnej – myjcie nawzajem swoje ciała, masujcie się pod wodą, możecie użyć pachnących olejków. W takich warunkach często nawet zwykłe przytulanie i ocieranie się w wodzie bywa tak podniecające, że finał przychodzi szybko. Jeśli jednak potrzebujecie stymulacji, nie krępujcie się sięgnąć po wodoodporny wibrator czy masażer..


  • Orgazm w wodzie. Wiele osób zastanawia się, czy orgazm osiągnięty pod wodą różni się od "zwykłego". Cóż, fizjologicznie nie, ale psychicznie – może wydawać się intensywniejszy. Ciepło wody powoduje rozluźnienie mięśni, co u części osób ułatwia osiągnięcie orgazmu (zwłaszcza kobietom, które mają problemy z orgazmem z powodu napięcia mięśniowego). Dodatkowo dochodzi aspekt mentalny: spełniacie jakąś fantazję, czujecie ekscytację sytuacją, to może potęgować przeżycia. W praktyce niektóre kobiety mówią, że w wannie łatwiej jest im dojść, bo czują się zrelaksowane jak w spa, a inne – że trudniej, bo jednak brak pełnego tarcia przez wodę. Każdy jest inny, więc sprawdźcie sami, jak to na Was działa. 



Wodoodporne gadżety – zabawki, które podkręcą wasze doznania

Na koniec warto wspomnieć o czymś, co może uczynić seks w wodzie jeszcze ciekawszym, czyli o erotycznych gadżetach dedykowanych do użytku w wodzie. Wiele nowoczesnych zabawek jest projektowanych jako wodoodporne – oznacza to, że możecie ich bezpiecznie używać w wannie, pod prysznicem, a nawet w basenie. Jeśli więc chcecie dodać pikanterii swoim mokrym figlom, rozważcie włączenie do gry takiej zabawki. Jakie są możliwości?

  • Wibratory wodoodporne. To chyba najbardziej oczywisty wybór. Wodoszczelny wibrator (czy to klasyczny, czy wibrator-króliczek z dodatkową stymulacją łechtaczki, czy mini-wibrator typu bullet) może być fantastycznym urozmaiceniem wodnej miłości. Na przykład, partner może używać małego wibratora do stymulacji łechtaczki partnerki podczas penetracji w wodzie – dzięki temu nadrobicie mniejszą intensywność tarcia i zapewnicie jej mocniejsze doznania. Albo odwrotnie: partnerka może masować wibratorem okolice jąder partnera, gdy on jest w niej – drgania pod wodą rozejdą się po całym ciele. Wibratory dobrze sprawdzają się też pod prysznicem – strumień wody plus wibracje to podwójna stymulacja. Wybierając wibrator, upewnijcie się, że jest w 100% wodoodporny. 


  • Wodoodporne masażery i stymulatory. Poza typowymi wibratorami są też gadżety w rodzaju masażerów personalnych (np. masażery łechtaczkowe) czy sonicznych stymulatorów, które również bywają wodoodporne. Tego rodzaju stymulator może zdziałać cuda, gdy użyjecie go razem w wannie do masażu pleców, karku, a potem miejsc intymnych. Woda potęguje odczucie wibracji na skórze, rozchodząc je szerzej. Z kolei stymulatory bezdotykowe (powietrzne) fajnie współgrają z wodą, pod warunkiem,  że mają certyfikat IPX pozwalający na zanurzanie zabawki. 

Pamiętajcie o zasadach używania gadżetów. Jeśli korzystacie z zabawek w wodzie, upewnijcie się, że są naładowane / mają dobre baterie – nic tak nie psuje klimatu, jak rozładowany wibrator w kulminacyjnym momencie. Po użyciu gadżetu w wodzie, dokładnie go osuszcie i wyczyśćcie (większość wodoodpornych zabawek można myć płynem do higieny intymnej lub specjalnym cleanerem). No i wspomniana kwestia lubrykantów: do silikonowych zabawek stosujcie albo lubrykanty wodne, albo żele hybrydowe. Same silikonowe lubrykanty w tym przypadku mogą niszczyć powłokę zwłaszcza gadżetów erotycznych wykonanych z tworzyw sztucznych innych niż szkło czy metal. 





Zanurzcie się w przyjemności! Seks w wodzie potrafi być niesamowitym doświadczeniem, idealnym na letnie dni (i noce). Dla jednych par stanie się ulubioną wakacyjną przygodą, dla innych – jednorazowym eksperymentem do odhaczenia na liście fantazji. Niezależnie od tego, do której grupy się zaliczacie, najważniejsze to podchodzić do tematu na luzie i z humorem. Czasem coś pójdzie nie tak – a to poślizg, a to woda naleje się do nosa, a to zgubicie w pościeli mokre stroje kąpielowe – ale to nic. Wspólny śmiech i odkrywanie nowych doznań to przecież kwintesencja udanego życia erotycznego.